Greywalker – Kat Richardson

Ten wpis zamieszczono w [ Recenzje ]

Harper Blaine jest prywatnym detektywem. I tzw. twardą sztuką. Jednak to nie zawsze jest wystarczającą obroną. Pewnego dnia Harper zostaje pobita i umiera. Na całe dwie minuty.

Okazuje się, że ten czas wystarczył, aby otworzyć dla Harper świat Szarości – strefę wspólną między światem żywym a inną rzeczywistością. Miejsce, w którym poruszają się duchy, wampiry i upiory. Teraz Harper jest dla nich tym, czym latarnia morska dla rozbitka. A, jak się okazuje, duchy też potrzebują detektywa. W ten sposób Harper staje przed zadaniem odszukania pewnego coraz bardziej blednącego chłopca, nekromanckich organów dla pewnego mściwego ducha i zrobienia sporego zamieszania w świecie miejscowych wampirów. Wszystko byłoby nieźle i może dałoby się na tym nawet zarobić, ale Harper nie do końca chce przyjąć do wiadomości, że przestała być człowiekiem…

“Greywalker” to świetna powieść, łącząca klasyczny kryminał z powieścią fantastyczną. Książka Kat Richardson troszkę przypomina klimaty “Underworld” z jego społecznością współczesnych wampirów, a trochę przypomina świat Innych Siergieja Łukjanienki ( pomijając depresyjny nastrój ). I czerpie też z klasyki kryminału, choć Harper daleko od Marlowe’a czy bardziej nam współczesnego Brudnego Harry’ego.

Dla mnie plusem powieści jest to, że bohaterka, to właśnie…bohaterka. I to nie jakaś szemrana blond lala, ale rzeczowa, profesjonalna pani detektyw. Po drugie, podoba mi się to, że jako profesjonalna detektyw Harper nie gania ze spluwą po całym mieście jak ukąszona w zadek, nie ryzykuje niepotrzebnie i mówiąc najogólniej – jest zimną, ostrożną profesjonalistką. Nie przeżywa też duchowych rozterek, nie zalewa robaka ( szklanka whisky w jej ręku pojawia się raz, może dwa razy), a jej stosunek do życia można streścić w jednym zdaniu “Jak się nie uda, to trudno ale zróbmy wszystko, żeby się udało”.

Oceń ten wpis:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
Popularność: 74 views
Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź , albo ślad z swojej strony WWW.

Zostaw komentarz